Środa, 12 grudnia 2018 r. Imieniny Ady, Aleksandra, Dagmary

Kupa śmiychu po pałucku

Mirosław Kaźmiyrz Binkowski, znawca i miłośnik gwary pałuckiej, był gościem marcowej „Ciekawości świata”. Justyna Makarewicz, witając naszego prelegenta, podkreślała, że bardzo jej zależało na zaproszeniu go do Kcyni. Celem inicjatywy „Ciekawość świata” jest również podejmowanie tematów dotyczących lokalnego dziedzictwa, a takim bez wątpienia jest gwara pałucka. Nie ma lepszego specjalisty w tej dziedzinie niż p. Binkowski. Dla większości z Państwa wspomnienia związane z gwarą są bardzo ważne, bo przywołują postać babci czy dziadka, którzy umieli się tym pięknym językiem posługiwać. Tak liczna Państwa obecność podczas tego spotkania najlepiej tego dowodzi – powiedziała na wstępie.
Mirosław K. Binkowski wprowadził nas w tematykę związaną z gwarą, pokazując opracowaną przez siebie prezentację, która porządkowała informacje na ten temat. To był niezbędny wstęp do rozmowy o pięknie gwary pałuckiej. Dowiedzieliśmy się, że gwara pałucka stanowi element dialektu wielkopolskiego. W ocenie pana Binkowskiego gwara ta jest „skomplikowana, ale piękna”. Usłyszeliśmy o podstawowych cechach gwary, o tym, co ją wyróżnia spośród innych. „Gwara jest dowcipna” – podkreślał p. Mirosław K. Binkowski.
Nasz gość opowiedział o tym, co skłoniło go do podjęcia działań zmierzających do utrwalenia pałuckiej mowy. W latach 80. zauważył, że coraz mniej osób posługuje się gwarą, co więcej, rodzice, przekonani o tym, że gwara pałucka świadczy o wiejskim pochodzeniu, zachęcali dzieci by mówiły „po polsku”. Również w szkole nauczyciele poprawiali „błędy” i uczyli poprawnego mówienia. Te działania doprowadziły do tego, że w połowie lat 80. dzieci i młodzież nie mówiły już po pałucku.
Pan Binkowski postanowił, że zrobi coś, by gwara nie umarła, nie odeszła w zapomnienie razem z najstarszymi mieszkańcami Pałuk. Napisał kilka książek, które wykorzystywały gwarę pałucką m.in. Kupa śmiychu po pałucku, Mój słownik gwary pałuckiej.
Podczas spotkania doskonale się bawiliśmy. Pan Mirosław przywiózł swoje książki, czytał wiersze, napisane „po pałucku”. Nie zabrakło wspólnego śpiewu, wspomnień i rozmów o różnicach regionalnych w gwarze. Okazało się na przykład, że gra „w kozła”, która była popularna w Żninie, w Kcyni nazywała się „w barana”. Tych zróżnicowań lokalnych jest więcej, pan Binkowski wskazywał, że bywają słowa w gwarze pałuckiej, które są znane tylko w jednej miejscowości.

tekst i zdjęcia: Justyna Makarewicz

--> wstecz