Środa, 24 lipca 2024 r. Imieniny Kingi, Krystyna, Michaliny

Opowieść o Kurdystanie – cykl „Ciekawość świata”

Majowe spotkanie z cyklu „Ciekawość świata” poświęcone było podróżom. Temat ten pojawił się już w harmonogramie cyklu na ten rok, w styczniu wysłuchaliśmy niezwykle ciekawej relacji z wyprawy do Gruzji i Armenii, którą podzielił się z nami Michał Wolff.

Tym razem, w dniu 14 maja, gościliśmy Agnieszkę Siejkę, globtroterkę, która przyjechała do nas z prezentacją zatytułowaną „99 szklanek herbaty”. Pani Agnieszka na wstępie skierowała kilka ciepłych słów do słuchających jej wykładu.

Przekazała, że wiele słyszała o kcyńskiej publiczności od swoich kolegów, którzy przyjeżdżali tutaj na spotkania w latach ubiegłych.

Kurdystan to przede wszystkim ludzie. Ludzie niezwykli, ludzie bardzo ciepli, serdeczni – podkreślała podróżniczka. Kurdystan to miejsca, to kolebka cywilizacji, delta Tygrysu i Eufratu. Kurdystan to religia. Kurdystan to soczysta przyroda, wysokie góry, wulkany, rzeki.

Bohaterka majowego spotkania wyjaśniła, dlaczego zatytułowała swój wykład „99 szklanek herbaty”. Podejście mieszkańców tamtego regionu można streścić w następujących słowach: Kiedy spotykamy gościa, nie możemy go wypuścić bez herbaty, bez odpowiedniego ugoszczenia. Islam ma głęboko zakorzenione szczególne podejście do gości – przyjmują każdego z uczynnością, otaczają go opieką. – tłumaczyła. Herbatę, podawaną w maleńkich, kielichowo zakończonych szklaneczkach, przypominających kształtem główkę tulipana, wypija się tam przy każdej okazji.

Ludzie w Kurdystanie są bardzo dumni z miejsca, z którego pochodzą. Pielęgnują tradycję, przejawiającą się chociażby w stroju, obyczajach, tańcach. Choć nie mają swojego państwa, a Turcja nie szczędzi sposobów, by utrudnić życie mniejszości kurdyjskiej, znajdują sposoby, by kultywować tradycję i wspólne obrzędy.

Kurdystan to bardzo dziwny twór, którego nie można znaleźć na mapach. W zależności od tego, jakie cytujemy statystyki, naród kurdyjski składa się z 35 do 70 mln ludzi, którzy nie mają swojego państwa. Kurdowie mieszkają w kilku państwach, m.in. w Turcji (największe skupisko), Armenii, Iraku, Azerbejdżanie. Podróżniczka porównała wrażenia ze swojej pierwszej wizyty w tamtym regionie do sytuacji Polski w czasie rozbiorów. Opowiadała, że znajomi odradzali jej wyjazd w tamte rejony świata. Przestrzegali, przywołując wszystkie najbardziej negatywne scenariusze, które mogły się stać jej udziałem. Na szczęście nic złego w podróży jej się nie przytrafiło, a wszystkie przygody zakończyły się szczęśliwie. W swojej opowieści pani Agnieszka Siejka prowadziła nas przez kolejne miejsca, które odwiedziła: miasto Van ze starą twierdzą i świętym jeziorem Ormian, na którym znajduje się wyspa Akdamar, miasto Mardil, Diayarbakir. W pasjonujący sposób rozwijała się ta opowieść, na slajdach oglądaliśmy pozostałości po średniowiecznych fortyfikacjach, pierwszych kościołach, meczetach. Sportretowane spotkania z miejscowymi, unikalne zdjęcia z miejsc, w których nie zawsze bezpiecznie jest być. W końcu podrożniczka w swojej prezentacji zaprowadziła nas aż do północnego Iraku. Usłyszeliśmy o mrożącej krew w żyłach przygodzie na granicy turecko-irackiej, gdzie chęć zrobienia zdjęcia okazała się wysoce dla niej ryzykowna. Opowieść naszego gościa przeniosła nas w takie miejsce na świecie, gdzie o losie ludzi decydują politycy bardzo wysokiego szczebla i gry interesów wielkich światowych koncernów. Na nieszczęście dla mieszkańców Iraku, na ich ziemi znajdują się złoża ropy naftowej, które są bardzo atrakcyjne dla wielkiego biznesu.

Ostatnia część spotkania dotyczyła dopiero co zakończonej podróży. Przed niespełna miesiącem pani Agnieszka wróciła z północnego Iraku, regionu, gdzie obecnie trwa wojna. Ta podróż wypełniona była bolesnymi spotkaniami. Spotkaniami z uchodźcami, którym wojna zabrała spokojne życie, którzy trwają w letargu, zajmując boksy sklepowe w niedokończonej galerii handlowej. Wszyscy oni czekają, tylko nie bardzo wiedzą, na co – podkreślała Agnieszka Siejka. Przedstawiała losy konkretnych rodzin, osieroconych dzieci, matek, którym bojownicy Państwa Islamskiego porwali córki, które nie wiedzą, co dzieje się z członkami ich rodziny. We wszystkich zdjęciach, które zaprezentowała, uderzał wyraz twarzy uchodźców – mieszkańców obozu. Oglądaliśmy twarze pełne rezygnacji i bólu. W końcowej części spotkania Agnieszka Siejka włączyła kilka krótkich filmów, nagranych w Kurdystanie. Na kilku z nich obejrzeliśmy tradycyjne obrzędy Kurdów i fragmenty mszy świętej odprawianej dla mieszkańców. Podróżniczka podkreślała, że wiara chrześcijan tamtego regionu robi wrażenie, przypomina zaangażowanie z pierwszych wieków chrześcijaństwa.

materiał: Justyna Makarewicz/ UM w Kcyni

 

--> wstecz