Środa, 29 maja 2024 r. Imieniny Benity, Maksymiliana, Teodozji

Zmarła Zuzia Dyduch – zawodniczka MLUKS Orlik Kcynia – 5 tylko TWOJA

„Wspomnienie jest formą spotkania”

Khalil Gibran

 

W sobotę wieczorem nadeszła bardzo smutna dla nas wiadomość… zmarła Zuzia Dyduch – nasza zawodniczka, która od przeszło 9 miesięcy zmagała się z ciężką chorobą….

Bardzo ciężko coś napisać – Zuzia ten mecz skończył się za szybko, o wiele za szybko….

Kiedy pojawiłaś się we wrześniu 2017 roku, pomyślałem fajna dziewczyna, ale mieszka daleko 40 km od nas, szybko się zniechęci, czas dojazdu, trening, powrót, nauka…. Jednak bardzo się myliłem, jesteś (byłaś) bardzo sumienna, podporządkowałaś cały swój dzień pod trening i naprawdę tylko coś bardzo ważnego mogło spowodować, że cię nie było…. a Twoje nieobecności można policzyć na palcach jednej ręki. W każdy trening wkładałaś 100% siebie, wymagałaś od siebie, ale też od innych. Byłaś uparta, miałaś swoje zdanie, swoje spojrzenie na piłkę ręczną, swoje plany….

Lubin – to tam chciałaś kontynuować swoją przygodę z handballem, miałaś na to swój plan …

Kadra wojewódzka – pojechałaś na konsultacje kadry 2005 i mł., jakieś pierwsze, małe marzenie „na plus”, ale już po powrocie mówiłaś, że nie miałaś tyle sił…. później widzieliśmy dlaczego…

Rozegranie – zaczynałaś jako skrzydłowa, ale po rozmowach, podjęłaś wyzwanie gry na rozegraniu, wzięłaś odpowiedzialność za drużynę, kosztowało to zarówno Ciebie, zawodniczki grające obok i mnie dużo cierpliwości… ale dałaś radę, daliśmy radę…

Zwód – najbardziej poruszany temat między nami, „machanie kitą” bo tak nazywaliśmy Twój początkowy zwód, jednak jedna wizyta w Lubinie – zajęcia z Bartkiem Jaszką – i można, choć trener cały czas mówił, że można….

5 – z takim numerem grałaś i z takim numerem już nikt inny nie zagra nigdy w naszym Klubie!!! TO TWÓJ NUMER!!!

Kiedy spotkaliśmy się u Ciebie w wigilię w domu, bardzo się cieszyłem, że możemy się w końcu zobaczyć, porozmawiać „face to face”. Zawsze pytałaś się co słychać w drużynie, jak tam zawodniczki „duże” i „małe”… Mieliśmy się spotkać po wszystkim, najpierw u Ciebie, potem na hali… Dziś wiem, że drugą połowę meczu zagrasz tam do góry, zdecydowanie za szybko… Wiem, że dobrze pokierujesz ekipą aniołów, choć zajrzyj czasami i do nas, na naszą halę…. Zawsze będę miał Cię w sercu, zawsze będziesz naszą Zuzią, zawsze będę o Tobie pamiętał. To zaszczyt, że mogłem Cię poznać i patrzeć na Twój rozwój…. Do zobaczenia

trener. Bartosz Łyszczarz

fot. Ewa Hałas

--> wstecz